Doświetlanie wzrostu roślin lampami LED

4

W okresie zimowym i wczesnowiosennym ilość światła dziennego, które dociera do naszych rozsad może okazać się zdecydowanie za mała. Zanim dni zrobią się dłuższe, a słońce zacznie wystarczająco mocno dogrzewać możemy wspomóc się sztucznym doświetlaniem. Temat jest bardzo rozległy i oczywiście mocno uwarunkowany – zależy jak bardzo nam zależy. Każdy we własnym zakresie musi poeksperymentować z różnymi systemami, rodzajami żarówek, czasem doświetlania, odległością, widmem promieniowania – IR, UV itp, temperaturą, wilgotnością. Jednym z kluczowych elementów z punktu widzenia ogrodnika-amatora jest ilość zużytej energii – mocy. Doświetlanie roślin to nie kwestia kilku godzin dziennie przez tydzień, raczej mówimy tu o długotrwałym procesie, co ma wymierny efekt finansowy – jeśli policzymy koszt zużytej energii. Z tego właśnie powodu, coraz większą popularnością cieszą się LED-owe źródła światła, które charakteryzują się stosunkowo wysoką sprawnością, a tym samym niskim (chyba nawet najniższym) poziomem zużycia mocy. Wadą oświetlenia LED jest natomiast wąskie widmo promieniowania, co nie do końca sprawdza się w trakcie wegetatywnej fazy wzrostu rośliny. Z uwagi na spadające ceny tego typu rozwiązań oraz łatwość ich implementacji, zdobywają one jednak coraz większą popularność. Doświadczenia ogrodników, którzy dzielnie „ćwiczą” temat już od kilku lat, wskazują na sporo zależności, wad i zalet takiego rozwiązania, dlatego warto przyjrzeć się im doświadczeniom.

Najpopularniejsze i przynoszące najlepsze efekty jest połączenie diod LED o różnych barwach (charakterystykach widmowych), najczęściej RED (czerwony) i BLUE (niebieski), niestety w różnych proporcjach. Z doświadczeń wynika że stosunek światła czerwonego do niebieskiego jest uzależniony od gatunku roślin i efektu jaki chcemy uzyskać.

Przykład takiego (amatorskiego) rozwiązania – lampy LED, wspomagającej rozwój roślin możecie zobaczyć na poniższym filmiku :

Rodzaje sztucznego oświetlenia mają różny skład spektralny emitowanego światła, a poszczególne długości fal różnie wpływają na rośliny. Najbardziej cenne dla naszych rozsad są fale w zakresach 400-500 nm i 600-700 nm. (niebieski – 440-490 nm, czerwony – 630-780 nm). Przy samodzielnym konstruowaniu takiej lampy warto zerknąć do specyfikacji technicznej zastosowanych LED-ów, gdyż to właśnie długość fali, emitowanego promieniowania ma kluczowy wpływ na rozwój naszych roślin.

Przewaga światła niebieskiego powodowałaby, że rośliny są niższe, bardziej rozkrzewione i zwarte, miałyby lepiej wybarwione i grubsze liście oraz łodygi, liści przyrastałoby więcej a międzywęźla byłyby krótsze. Światło czerwone powoduje wydłużanie się pędów i hamuje rozkrzewianie się. W zależności od tego, jaki efekt chcemy osiągnąć, powinniśmy wybierać oświetlenie z odpowiednią emisją różnych długości fal. Przykładowo – gdy chcemy uzyskać zwartą, niską, mocno rozkrzewioną roślinę, musimy wybrać oświetlenie z większą emisją w paśmie niebieskim, a nieco mniejszą w czerwonym. Mała ilość niebieskiego w proporcji do czerwieni spowoduje wyciąganie się pędów i wolniejszy przyrost tkanki zielonej. Do kwitnienia roślin i kiełkowania nasion niezbędne jest promieniowanie czerwone, ponieważ samo niebieskie jest niewystarczające.

W ostatnich latach rynek lamp doświetlających wykonanych w technologii LED bardzo się rozwinął, a ceny mocno spadają. Dysponując odpowiednią gotówką możemy skorzystać z gotowych rozwiązań, których całe mnóstwo pojawiło się na rynku, a które często wzbogacone zostały o dodatkowe diody UV i IR. Te „gotowce” często (przynajmniej takie mam wrażenie) przygotowane są raczej dla „producentów zioła”, dlatego wydaje mi się że eksperymenty z własnymi konstrukcjami, mogą dać lepsze efekty, a już na pewno większą satysfakcję.

90w-3w-fs-1_1

 

 

 

Leave a Reply